Egzamin w terminie dodatkowym odbędzie się od 1 do 15 czerwca 2022 r., a egzamin w terminie poprawkowym 23 sierpnia 2022 r. Wyniki egzaminu maturalnego ogłoszone zostaną 5 lipca 2022 r., a dla osób poprawiających w sierpniu - 9 września 2022 r. Terminy matur 2022. zazwyczaj marzec - matura w terminie próbnym część pisemna.
To największa zmiana, jaka czeka uczniów i nauczycieli. Poza tym w ramach przedmiotu technika dzieci będą uczyć się też wychowania komunikacyjnego. Zmienioną zostaną również podstawy programowe przedmiotów łacina i język polski. Wiemy też, czy obowiązkowa religia lub etyka pojawi się w szkołach.
Matura z polskiego jest obowiązkowa, tego Wam przypominać nie muszę i aby zdać maturę na poziomie podstawowym, trzeba otrzymać minimum 30% punktów. Z uwagi na pandemię i fakt, że kolejne roczniki wciąż przebywały na nauce zdalnej, Ministerstwo postanowiło ułatwić zdawanie egzaminu maturalnego abiturientom podchodzącym do matury
IB w Polsce - podstawy prawne. W Polsce uzyskany dyplom IB Diploma Programme – tak zwana międzynarodowa matura – jest traktowany na zasadach świadectwa dojrzałości 1 – czyli tak jak egzamin maturalny, pozwala kontynuować edukację. Według wyszukiwarki IB, w Polsce jest 54 szkół oferujących różne programy International
Barok do nowej matury. Barok jest jedną z tych dawniejszych epok, co do których całkiem prawdopodobne jest, że pojawią się na maturze. Przede wszystkim dlatego, że barokowe utwory skłaniają do porównań z literaturą późniejszą – czy to modernistyczną (choćby Padlina Baudelaire’a) czy współczesną (Grochowiakowski turpizm
egzamin techniczny nie musisz nawet do niego podchodzić ;] no ale jak go zaliczysz to bedzięsz miała technika danego zawodu np. technik weterynarii (mój brat właśnie nie podchodził do tego egzaminu ale mature zdał) Matura jest obowiązkowa a to czy ją zaliczysz to juz inna sprawa :D jeżeli idziesz do technikum to warto by zaliczyć i
. Rok 2019 przyniósł wiele istotnych zmian w szkolnictwie. Wraz z odejściem ostatniego rocznika, oficjalnie zamknięto gimnazja, rok szkolny został skrócony, a teraz pojawiła się informacja, jakoby obowiązek szkolny miał obejmować uczniów do 15. roku życia. Oznaczałoby to, że po zakończeniu szkoły podstawowej, nastolatkowie nie musieliby podejmować nauki w szkole średniej. Czy to w ogóle możliwe? Dowiecie się tego już teraz na Szkoła obowiązkowa do 15. roku życia - takie wnioski można wyciągnąć po przeczytaniu projektu zmian zaprojektowanego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jego treść zaniepokoiła wszystkich rodziców, którzy wystraszyli się, że na ich pociechach nie spodziewa już obowiązek kontynuowania nauki do uzyskania przez nich pełnoletności, czyli przekroczenia 18. roku życia. Najwięcej kontrowersji wzbudził następujący fragment: - Do 1 września 2019 r. (tj. w latach szkolnych 2016/2017, 2017/2018, 2018/2019) obowiązek szkolny trwa do ukończenia gimnazjum i 8-klasowej szkoły podstawowej. Tym samym w wymienionych wyżej latach szkolnych (2016/2017, 2017/2018, 2018/2019) obowiązek szkolny spełnia się przez uczęszczanie do szkoły podstawowej i gimnazjum – publicznych albo niepublicznych. Obowiązek szkolny do 18. roku zniesiony? MEN tłumaczy Z podanego wyżej fragmentu jasno wynika, że od 2019 roku obowiązek szkolny trwa do zakończenia VIII klasy szkoły podstawowej bądź III gimnazjum. Oznaczałaby to, że tegoroczni absolwenci nie musieliby się rekrutować do liceów, techników czy szkół zawodowych. W związku z ogromnym chaosem, jakie wywołał projekt zmian, Ministerstwo Edukacji Narodowej skomentowało zajście w rozmowie z portalem Obowiązek pobierania nauki w dalszym ciągu obowiązuje do ukończenia 18. roku życia. Zamieszanie związane jest ze złym zrozumieniem definicji obowiązku szkolnego i nauki. W świetle nowych przepisów, obowiązek szkolny obejmuje uczniów do zakończenia przez nich szkoły podstawowej. Obowiązek nauki natomiast określa kształcenie się w szkołach ponadpodstawowych lub u pracodawcy, tzn. w szkołach branżowych lub zawodowych. - Od 1 września 2019 r. obowiązek nauki będzie spełniany po ukończeniu 8-klasowej szkoły podstawowej. W latach szkolnych 2016/2017, 2017/2018, 2018/2019 obowiązek nauki będzie realizowany zarówno po ukończeniu 8-klasowej szkoły podstawowej, jak i gimnazjum. Obowiązek nauki w wymienionych latach szkolnych będzie spełniany zarówno w szkołach ponadgimnazjalnych lub u pracodawcy, jak i w szkołach ponadpodstawowych.
Odpowiedzi Matura w żadnej szkole nie jest obowiązkowa. Nigdzie nie jest obowiązkowa. Nie, pisza tylko te osoby które chcą xAlpakax odpowiedział(a) o 21:15 Nateyley odpowiedział(a) o 21:27 W każdej szkole nie ważne czy to liceum czy technikum to nie jest obowiązkowe blocked odpowiedział(a) o 21:48 Matura w żadnej szkole nie jest obowiązkowa - podchodzi do niej kto chce, nawet w LO nie ma przymusu, a co dopiero w technikum, gdzie nie każdy chce maturę zdawać, chociażby dlatego, że ma już co nauczyciele dokładnie mówili? I jakich przedmiotów uczą? Bo jeśli na przykład polonistka mówiła, że matura z polskiego jest obowiązkowa to poniekąd mówiła prawdę - jest obowiązkowa, ale pod warunkiem, że ktoś podchodzi do matury. Wtedy taka osoba obowiązkowo zdaje maturę z polskiego, angielskiego, matematyki + rozszerzenie, więc nauczyciele tych przedmiotów mogą "potocznie" mówić, że matura z ich przedmiotów jest obowiązkowa, o ile ktoś do matury podchodzi. Natomiast już nauczyciele każdego innego przedmiotu np. biologii, historii mogą mówić, że matura z ich przedmiotu nie jest obowiązkowa, ponieważ te rozszerzenia zdają tylko te osoby, które chcą. EKSPERTznafwfca odpowiedział(a) o 06:17 W żadnej szkole matura nie jest Twoja pierwsza decyzja jako dorosłego człowieka, czy chcesz takową zdawać czy to duży błąd jej nie zdawać ... ale to już tylko i wyłącznie Twoja decyzja. EKSPERTkarola2672 odpowiedział(a) o 13:04 Gajus332 odpowiedział(a) o 15:22 Uważasz, że ktoś się myli? lub
Informacje o maturze 2020 znajdziesz TUTAJ Jaką maturę będziesz zdawał w 2019 roku, jeśli ukończyłeś szkołę średnią lata temu? Trzy lata temu Ministerstwo Edukacji Narodowej i Centralna Komisja Egzaminacyjna uporządkowały problem starej i nowej matury, dokonując podziału na absolwentów szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych. Inaczej mówiąc na tych, którzy ukończyli szkoły przed epoką gimnazjów i na tych, którzy na gimnazjum się już załapali. I tak: Absolwenci, którzy ukończyli czteroletnie liceum do roku 2004 włącznie lub pięcioletnie technikum do 2005 roku włącznie, zdają egzamin maturalny w nowej formule. Również najmłodsi maturzyści po latach, którzy licea ukończyli (lub ukończą) w latach 2015-2019, a technika w latach 2016-2019 zdają na nowych zasadach. Absolwenci liceów z lat 2005-2014 i techników z lat 2006-2015 zdają egzamin maturalny w starej formule. Osoby, które zdały już egzamin z któregoś z obowiązkowych przedmiotów, ale muszą zdać egzaminy brakujące do pełnej puli obowiązujących przedmiotów, w 2019 roku podchodzą tylko do tych zaległych egzaminów, ale tylko wtedy, jeśli zdawanie rozpoczęli w 2014 roku. Bo poprawiać niezdane egzaminy można tylko przez pięć kolejnych lat. Po tym okresie to co wcześniej już było zdane, traci ważność i trzeba zdawać całą maturę od nowa. Jakie są zasadnicze różnice między starą a nową formułą? Zarówno w przypadku starej i nowej matury zdajesz: język obcy (ustny i pisemny), język polski (ustny i pisemny), matematykę (tylko pisemny) Tylko w przypadku nowej matury dodatkowo zdajesz: egzamin z wybranego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Ale uwaga! Nie ma on wpływu na zdanie całej matury. Nawet wynik 0% uprawnia do uzyskania świadectwa maturalnego. Na ten egzamin wystarczy tylko pójść! Absurd? Owszem, dlatego Ministerstwo Edukacji myśli o wprowadzeniu tu progu zdawalności. W 2019 roku nic jednak nie powinno się tu zmienić. Rekomenduję iść na egzamin z przedmiotu, do którego i tak się przygotowujesz, czyli: język obcy, język polski lub matematyka. Wybierasz ten, w którym czujesz się najlepiej. Czym różnią się egzaminy z poszczególnych przedmiotów? W przypadku języków obcych różnice są “kosmetyczne”. Na nowej maturze jest nieco więcej zadań z gramatyki, które bardzo łatwo wyćwiczyć, a tym samym zebrać pewne punkty na maturze. W przypadku matematyki materiał został nawet delikatnie okrojony. Wypadło jedno z zadań, które dotychczas było stałym elementem matury (chodzi o zadanie z obliczaniem prędkości). W przypadku języka polskiego na egzaminie pisemnym jest łatwiej napisać rozprawkę, ponieważ nie ma już tzw. modelu, w który zdający ma trafić ze swoją interpretacją podanego tekstu. Najwięcej niepokoju budzi nowy ustny egzamin z języka polskiego, na którym losujesz pytanie. Wygląda to podobnie, jak za dawnych czasów, jeszcze sprzed prezentacji maturalne, ale to mylne wrażenie. Owszem, losujesz pytanie, ale jest to jedno pytanie, a nie trzy. A właściwie nawet nie pytanie, a problem, który masz omówić na podstawie analizy i interpretacji podanego w pytaniu fragmentu tekstu oraz innych tekstów kultury. Kluczem do sukcesu na tym egzaminie nie jest zatem uczenie się polskiego na pamięć. Zatem jak się do niego przygotować? Podążając za zmianami formuły egzaminu z języka polskiego, zbudowaliśmy w Edu & You kurs do tego przedmiotu, w którym uczymy analizy i interpretacji, czyli umiejętności niezbędnych, by zdać maturę w dowolnej formie. Zrezygnowaliśmy z czasochłonnego zakuwania, a postawiliśmy na kształtowanie umiejętności, które pozwalają zanalizować i zinterpretować każdy tekst, obraz, rzeźbę itd. niezależnie od tego, czy te teksty kultury się zna, czy styka się z nimi po raz pierwszy na egzaminie. Naszych kursantów wyposażamy również w solidny bagaż tekstów kultury, do których na egzaminie można się odwoływać. Zatem nie taki diabeł straszny, jak go malują. W przypadku starej formuły egzaminu z języka polskiego pozostaje prezentacja maturalna. Temat prezentacji wybierasz już we wrześniu i masz 8 miesięcy na jej opracowanie. Podsumowując: niezależnie od formuły matury – starej czy nowej, zdasz maturę, jeśli przygotujesz się do niej we właściwy sposób. Jeśli jednak szczegółową pigułkę wiedzy na temat danej formuły matury chciałbyś dostać już dziś, zachęcam do pobierania naszego bezpłatnego poradnika. Formularz do pobrania znajdziecie TUTAJ oraz w wyskakującym okienku, które pojawia się po otwarciu naszego bloga. A jeśli już pobierałeś nasz poradnik, dziś otrzymasz na swoją pocztę jego zaktualizowaną wersję. A może masz inne wątpliwości? Zostaw mi swoje pytanie w komentarzu poniżej:
Matura to jedno z pierwszych poważnych wyzwań w życiu. Zarówno sam egzamin, jak i wielomiesięczne przygotowania kosztują wiele stresu i wysiłku. Większości uczniów zależy na uzyskaniu jak najwyższego wyniku, aby dostać się na wymarzone studia. Każdy kierunek bierze jednak pod uwagę podczas rekrutacji nieco inne przedmioty, dlatego te mniej ważne czasem wystarczy po prostu zaliczyć. Sprawdzamy więc, ile trzeba mieć procent, żeby zdać maturę w 2022! Najważniejsze w poniższym artykule: Aby zdać maturę, trzeba uzyskać co najmniej 30% z obowiązkowych przedmiotów (języka polskiego, matematyki i języka obcego nowożytnego) oraz przystąpić do jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Do zdania matury z polskiego wystarczy minimum 21 punktów, w przypadku matematyki 13,5, a języka obcego nowożytnego - 15. Matury z przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym nie da się nie zdać - wystarczy do niej podejść, ponieważ nie obowiązują progi zdawalności. Ile trzeba mieć procent, żeby zdać maturę? W 2022 absolwenci szkół ponadpodstawowych musieli obowiązkowo przystąpić do trzech egzaminów w części pisemnej na poziomie podstawowym: języka polskiego, matematyki oraz wybranego języka obcego nowożytnego. Dodatkowo każdy abiturient, aby zdać, musi podejść również do jednego egzaminu z wybranego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Ze względu na pandemię oraz wielomiesięczną naukę zdalną maturzyści w 2022 roku nie mieli obowiązku podchodzenia do egzaminów w części ustnej, chyba że wynik taki byłby im potrzebny podczas rekrutacji na studia. Dotychczas trzeba było przystąpić do ustnego egzaminu z polskiego oraz języka obcego nowożytnego. […] do części ustnej egzaminu maturalnego mogą przystąpić wyłącznie osoby, którym wynik z tej części egzaminu jest potrzebny w postępowaniu rekrutacyjnym do szkoły wyższej za granicą. Aby zdać maturę, uczeń musi “uzyskać co najmniej 30% punktów z egzaminu z każdego przedmiotu obowiązkowego w części pisemnej” (tj. języka polskiego, matematyki i języka obcego nowożytnego). Warunkiem otrzymania świadectwa maturalnego jest również przystąpienie “do egzaminu z wybranego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym w części pisemnej” – w tym przypadku nie został jednak określony żaden próg zaliczenia. Sprawdź: Kiedy wyniki matur 2022? Gdzie i jak będzie można je sprawdzić? Ile punktów, żeby zdać maturę z polskiego? Pisemny egzamin na poziomie podstawowym z języka polskiego jest jedynym z trzech przedmiotów obowiązkowych, a zatem warunkiem jego zaliczenia jest 30%. Arkusz składa się z dwóch części: testu oraz wypracowania. Za poprawne wykonanie wszystkich zadań można otrzymać w sumie łącznie 70 punktów (20 za test i 50 za wypracowanie). Oznacza to, że aby zdać, trzeba zdobyć minimum 21 punktów. Zobacz: Miała czerwony pasek, a nie zdała matury. Wszystko przez katar koleżanki Ile trzeba mieć punktów, żeby zdać maturę z matematyki? Matura z matematyki na poziomie podstawowym również należy do przedmiotów obowiązkowych, czyli do zaliczenia konieczne jest uzyskanie 30% punktów. Arkusz składa się z trzech typów zadań: zamkniętych, otwartych krótkiej odpowiedzi oraz otwartych rozszerzonej odpowiedzi. Łącznie za poprawne rozwiązania można uzyskać 45 punktów (a nie jak w poprzednich latach – 50). W związku z czym, aby zdać należy zdobyć minimum 13,5 punktów. Sprawdź: Kiedy jest egzamin ósmoklasisty 2022? Uczniowie mają więcej czasu na naukę Ile trzeba mieć procent na maturze rozszerzonej? Pandemia i nauka zdalna pokrzyżowała zamiary Ministerstwa Edukacji oraz Centralnej Komisji Egzaminacyjnej dotyczące zmian w kwestii egzaminów na poziomie rozszerzonym – zgodnie z planem miały one być zaliczane dopiero od 30% punktów. Przepisów w tej sprawie jednak jak dotąd nie zmieniono, a więc próg zdawalności matury rozszerzonej 2022 nie obowiązuje. Oznacza to, że wystarczy do niej podejść, można uzyskać ostatecznie nawet mniej niż 30%. Zobacz: Jaka średnia na czerwony pasek? Czy można nie zdać rozszerzonej matury? Nie, ponieważ na egzaminach na poziomie rozszerzonym nie obowiązują progi punktowe, nie da się ich nie zdać. W związku z czym do uzyskania świadectwa maturalnego wystarczy podejść do jednego rozszerzenia – nie ma znaczenia, ile uczeń zdobędzie z niego punktów. Sprawdź: Kserokopia świadectwa dojrzałości jest tym samym co odpis? Sprawdź, jak odpowiednio przygotować dokumenty Rodzice pytają, od ilu procent zdaje się maturę Matura ile procent, żeby zdać 2022?Z przedmiotów obowiązkowych (język polski, matematyka, język obcy nowożytny) trzeba uzyskać minimum 30%. Na przedmiotach dodatkowych na poziomie rozszerzonym nie obowiązują progi zdawalności. Ile trzeba mieć punktów na maturze, żeby zdać?Aby zdać maturę z języka polskiego, należy zdobyć minimum 21 punktów, w przypadku matematyki – 13,5, a z języka obcego nowożytnego – 15. W przypadku przedmiotów na poziomie rozszerzonym nie obowiązują punktowe progi zdawalności. Co jeśli nie zdałam matury z jednego przedmiotu?Uczeń, który nie zdał na maturze jednego z przedmiotów obowiązkowych, ma prawo przystąpić do niego w terminie poprawkowym, w tym roku będzie to 23 sierpnia 2022 o godzinie Osoby, które nie zdały więcej niż jednego przedmiotu, muszą podejść do całości egzaminu za rok. Czy trzeba zdać rozszerzenie na maturze?Nie, na maturze z przedmiotów dodatkowych na poziomie rozszerzonym nie obowiązuje próg zdawalności. Aby otrzymać świadectwo maturalne, wystarczy podejść do jednego rozszerzenia. Ile zadań zamkniętych na maturze z matematyki, żeby zdać?Aby zdać maturę z matematyki w 2022, trzeba zdobyć minimum 13,5 pkt, co oznacza, że wystarczy dobrze rozwiązać 14 zadań zamkniętych.
Maturę z matematyki oblało w ub. roku 21 proc. zdających. Według NIK, system kształcenia matematyki od lat jest prowadzony błędnie. Pojawiają się sugestie, że należy zrezygnować z obowiązku zdawania tego przedmiotu na maturze. Nauczyciele protestują: „Warto rozmawiać o tym, jak matematyki uczyć, a nie o tym, żeby jej nie wymagać”.Myśląc o matematyce, Weronika nie czuje niechęci. To nienawiść w najczystszej postaci. Nie rozumie nic z rachunku prawdopodobieństwa czy ciągów, geometria to dla niej czarna magia. Podręczniki i zeszyty ćwiczeń, pełne wykresów i wzorów, wywołują w niej obrzydzenie. Są dla niej jak starożytne zwoje zapisane hieroglifami. Próbowała, naprawdę próbowała. Siedziała godzinami nad zadaniami, starała się znaleźć jakiś klucz do tej całej matmy, jakoś ją ugryźć, obłaskawić. Ale nic z tego. Z klasówek ma głównie pały. Dwa razy w ubiegłym semestrze dostała trójki, ale powiedzmy sobie szczerze, bez serdecznych podszeptów koleżanki na sprawdzianach, ten wyczyn by się nie udał. Wywoływana do tablicy, wpatruje się w zadanie jak gapa w gnat, robi się blada i czuje, że traci przytomność. Nawet nie próbuje liczyć, w głowie ma tylko jedną myśl: jestem beznadziejnym przypadkiem. No cóż, nauczycielka ją w tym przekonaniu tylko utwierdza: „Siadaj, pała”, „Znów się nie nauczyłaś”, „Ty w ogóle nie pracujesz...”. Lekcje matematyki ją paraliżują. A od jakiegoś czasu paraliżowi towarzyszy ból brzucha i mdłości. Sprawa robi się poważna, bo Weronika chodzi do ogólniaka i chce iść na studia filologiczne. Tyle tylko, że na drodze stoi jej ta odrażająca matma, a właściwie matura z niej. Coraz większa liczba pał, i problemy gastryczne wywołane stresem, zaniepokoiły rodziców, którzy wysłali córkę na korepetycje. Pierwszy korepetytor (brał za lekcje fortunę, przekonywał, że każdego nauczy matematyki), po miesiącu zrezygnował z dokształcania jej. Stwierdził, że dziewczyna nie rokuje. Weronika bowiem nie zna podstaw i ma problem z najprostszymi fakt, ma. Już w podstawówce szło jej fatalnie, ale nauczycielka przymykała oko. Wystarczyło nauczyć się rozwiązywania zadań na pamięć, wyrecytować kilka wzorów i formułek, żeby dostać czwórkę. - W liceum okazało się, że jestem kompletną nogą z matmy i mam duże zaległości. Znalazłam wreszcie cierpliwą korepetytorkę, ale ona cudu nie sprawi. Za późno zaczęłam coś z tym problemem robić… Jestem załamana, bo za dwa lata matura. Kocham język angielski i z nim wiążę przyszłość. A matematyka wywołuje we mnie wręcz fizjologiczny ból. Nie znoszę jej, nie rozumiem, nienawidzę. Czy muszę ją zdawać na maturze? A jeśli jej nie zdam? Jeden przedmiot ma mi zrujnować życie - napisała nam w mailu Weronika Brandt, uczennica jednego z liceów w 2022 - co trzeba powtórzyć z matematyki?Matura 2021: matematyka na poziomie rozszerzonym. Jak poszło maturzystom?Matematyka dzieliPodobnie myśli nie tylko Weronika. Na ubiegłorocznej maturze najwięcej problemów sprawiła właśnie matematyka, i tak jest od lat. W maju nie zdało jej 21 proc. maturzystów (7 proc. oblało język polski, a 6 proc. najpopularniejszy wśród języków obcych - angielski). Ostatecznie, po poprawce, matematykę zdało 84 proc. maturzystów. Michał Tyrawski, który należy do Młodzieżowej Rady Powiatu Człuchowskiego i jest przedstawicielem ds. edukacji z ramienia Młodej Lewicy, twierdzi, że obowiązkową maturę z matematyki należy znieść. „Nauczanie matematyki jest błędem systemowym. 44 proc. uczniów szkoły średniej ma dwóję na świadectwie końcowym. W klasie maturalnej to jest 46 proc. Przyczyną tego stanu rzeczy są wady w procesie nauczania (…). Dziś trzeba zastanowić się nad tymczasowym zniesieniem obowiązkowej matury z matematyki do momentu naprawy systemu” - napisał Michał Tyrawski na Twitterze. Ucz się i pracuj wygodnie!Materiały promocyjne partnera Młody polityk wskazuje też, że państwa, w których uczniowie nie muszą zdawać matematyki na maturze, nie są wcale zacofane pod względem technologicznym. Przytacza dane NIK z 2019 r. Według nich, w rankingu innowacyjności gospodarki Polska jest na 38. miejscu, a np. Finlandia (nie ma tam obowiązkowej matury z matematyki) na 8. No i rozpętała się burza. Temat podzielił internautów. Jeden z nich napisał, że matematyka „nie jest humanistycznym pisaniem głupot i trzeba jej się nauczyć”. Ktoś inny stwierdził, że problemem są nie uczniowie, ale nauczyciele, którzy nie potrafią uczyć. Jakiś inny internauta zauważył, że nie ma w Polsce obowiązku zdawania matury - „to proste, masz problem z matmą, nie podchodź do matury”.Sprawa zatacza dużo szersze kręgi. Na Facebooku działa profil „Stop obowiązkowej maturze z matematyki”. Co ciekawe, założyła go w ub. roku grupa nauczycieli. - Matematyka jest potrzebna i obowiązkowa jako przedmiot w szkole, ale niekoniecznie obowiązkowa na maturze. Chcemy, by uczeń miał większe prawo wyboru. Ci, którzy myślą o historycznych kierunkach studiów, nich piszą maturę z historii, a osoby wybierające się na kierunki techniczne, mogłyby wybierać matematykę. Po co zmuszać wszystkich do matematyki - napisał Sławomir Szczerkowski, inicjator akcji, którą poparło kilkaset osób. Grupa wysłała nawet postulat zmian na maturze do resortu matematykaMatematyka już kiedyś nie była obowiązkowa na maturze. Wycofano ją w 1982 r., obowiązek przywrócono w 2010 roku. W tym przedziale czasowym odsetek uczniów, którzy decydowali się ją zdawać, systematycznie spadał. Departament Analiz i Prognoz Ekonomicznych Ministerstwa Gospodarki i Pracy napisał w 2005 r., że studenci kierunków inżynierskich stanowią jedynie 20 proc. wszystkich słuchaczy (a np. w Niemczech, Czechach i Finlandii było ich ponad 30 proc.). Wskazywano, że niedobór inżynierów to wina braku obowiązkowej matematyki na maturze. Innym negatywnym efektem był spadek poziomu nauczania matematyki. Skoro nie była ona obowiązkowa na maturze, nauczyciele nie przykładali się do jej nauki. Ówczesne ministerstwo edukacji zdecydowało więc o przywróceniu matematyki. Ten krok tłumaczono potrzebami na rynku pracy. „Zdecydowanie więcej młodych ludzi musi w przyszłości studiować nauki techniczne, bo brakuje inżynierów” - uzasadniał MEN zmiany na maturze. Sprawa wróciła w 2019 r. Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się wówczas nauczaniu matematyki w Polsce i nie pozostawiła na nim suchej nitki. Stwierdziła że w latach 2015 - 2017 wśród uczniów powtarzających klasę w szkołach ponadgimnazjalnych 61 proc. otrzymało ocenę niedostateczną z matematyki, a w gimnazjach i szkołach podstawowych - 70 proc. Izba wskazała też, że sposób nauki jest zacofany i nie sprzyja rozwojowi kompetencji matematycznych. Co więcej, NIK zawyrokowała, że „obowiązkowy egzamin maturalny z matematyki nie stanowi wartości dodanej w procesie nauczania”. A także, że jest istotnym obciążeniem (biorąc pod uwagę koszty korepetycji i stres) dla prawie jednej trzeciej uczniów w szkołach kończących się maturą. „Osoby nieplanujące związków z przedmiotami ścisłymi mogłyby w sposób bardziej efektywny skupić się na przedmiotach istotnych z punktu widzenia ich dalszej drogi zawodowej” - konkludowała NIK. W swoim opracowaniu podała nawet przykład Singapuru, który należy do grona państw najszybciej rozwijających się. Tam ograniczono liczbę egzaminów, opierających się na wiedzy encyklopedycznej i mechanicznym wykonywaniu zadań. Zamiast tego, większy nacisk postawiono na pracę zespołową i analityczne myślenie. NIK przytoczyła też opinię prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej z Akademii Pedagogiki Specjalnej:„W Polsce problemem jest papierowa matematyka. Nauczyciele ją pokochali. Wystarczy rozdać dzieciom karty pracy, przeczytać im zadanie i dopilnować, żeby wpisały w odpowiednie miejsce właściwą liczbę lub znaki działań i relacji. Nie trzeba przygotowywać się do zajęć i troszczyć o pomoce dydaktyczne”.Akurat z tym stwierdzeniem wielu pedagogów się zgadza. Jednak według nich, propozycja likwidacji obowiązkowej matury z matematyki to jedno, a poprawa nauczania matematyki to drugie. I ten wątek podchwycił ówczesny MEN torpedując tezy NIK:„Trudno dostrzec, jak obowiązkowa matura z matematyki mogłaby, choćby w najmniejszym stopniu, przeszkadzać w doskonaleniu procesu nauczania matematyki” - napisał resort w oficjalnej odpowiedzi. Po druzgocącym raporcie NIK, zmian na maturze nie wprowadzono. Ale gorąca dyskusja pozostała. Murem za matematykąMatur bez obowiązkowego egzaminu z matematyki nie wyobraża sobie Marcin Karpiński, wykładowca dydaktyki matematyki i współautor programów nauczania. Zwolennikom usuwania tego przedmiotu z egzaminów wytyka to, że mają oni właściwie jeden argument: są maturzyści, którym trudno jest zdać egzamin i są to głównie uczniowie, którzy w przyszłości nie będą matematyki potrzebować. - Nasuwa się więc pytanie: czy na maturze obowiązkowej mają być tylko te przedmioty, które wszyscy zawsze zdają? - pyta Marcin przypomina, że zanim w roku 2010 matematyka stała się ponownie obowiązkowym przedmiotem maturalnym analizowano, jakie są skutki jej braku na maturze. Wskazywano na bezradność studentów pierwszego roku na kierunkach społecznych i ekonomicznych, gdy muszą dokonywać analiz statystycznych. - Dyskutowano też, dlaczego tak wielu Polaków nie rozumie, jak działa procent składany i nie umie policzyć skutków brania kredytu. Jeśli ktoś teraz chce ponownie usunąć obowiązek zdawania matematyki, powinien przedstawić przynajmniej równie wnikliwe analizy. A ta opinia, że maturzyście matematyka się w przyszłości nie przyda, jest jaskrawo nieprawdziwa. Jej zwolennicy z całą pewnością byli źle uczeni matematyki. Warto więc rozmawiać o tym, jak matematyki uczyć i jakiej matematyki należy wymagać od maturzysty. A nie o tym, żeby w ogóle jej nie wymagać - mówi Marcin za obowiązkową matematyką na maturze stoi też Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Jeśli na maturze miałoby nie być obowiązku zdawania jednej z najważniejszych dyscyplin naukowych, to po co nam matura? Co ona ma sprawdzać? Czy egzamin dojrzałości ma być tylko z tego, czego młodzież chce się uczyć? Czy też powinien istnieć pewien kanon wiedzy, jaki licealista musi nabyć kończąc liceum? Dziś taki kanon istnieje, a próby odejścia od niego w przeszłości, kończyły się fiaskiem. Wszelkie ograniczenia w nauce matematyki mogą sprawić, że wykształcenie młodego człowieka będzie uboższe, on tylko na tym straci - twierdzi Marek Pleśniar, dyrektor od MatmyDużo do powiedzenia ma tu również Facetka od Matmy. Taki przydomek przybrała Natalia Ziemba - Jankowska, autorka bloga o matematyce, korepetytorka, zawodowo zajmująca się projektowaniem sztucznej inteligencji. Mówi, że udziela korepetycji z matmy, bo to pasja, bez której nie może żyć. Według niej, nie każdy musi podchodzić do matury i iść na studia. Ale jeśli ktoś decyduje się na kontynuację nauki, powinien przyswoić podstawową wiedzę, w tym z matematyki. I to tym bardziej - jak nam opowiada - że poziom egzaminu maturalnego z tego przedmiotu jest teraz bardzo niski. I aby zdać maturę, wystarczy przez miesiąc intensywnie się uczyć. - Matematyka jest naprawdę bardzo łatwa i piękna. Ale wielu uczniów myśli inaczej. Uwierzyło, że to trudny przedmiot. To przekonanie wpojono im przez lata edukacji, wyrządzając ogromną krzywdę. Barierą w nauce jest więc bardzo często mentalność, i to ją trzeba zmienić. Matematyki można nauczyć naprawdę każdego, choć oczywiście niektórzy uczniowie mają problemy, np. związane z niepełnosprawnością, i w ich przypadku konieczne jest podejście indywidualne - mówi Natalia tkwi też w czymś innym. W systemie nauki i w samych nauczycielach. Najlepsi matematycy czy filologowie wolą pracować w prywatnych firmach, w których zarobią kilkakrotnie więcej niż w szkole. Oni do oświaty najczęściej nie trafiają. - Udzielam korepetycji uczniom, którym nauczyciel powiedział, że pewien dział matematyki mają przerobić na korkach, a potem on z tego zrobi sprawdzian w szkole. To jest podejście skandaliczne, szokujące! Mi byłoby wstyd, że moi uczniowie w ogóle muszą chodzić na korki. Na studia pedagogiczne idą dziś osoby przeciętne, bez pasji pedagogicznej. Wybierają ten zawód, bo nie wiedzą, co innego mogłyby robić. To brzmi brutalnie, ale bez najlepszych nauczycieli, dobrze opłacanych, bez przywrócenia prestiżu zawodowi nauczyciela, nie będzie nauki na wysokim poziomie. Będzie za to płacz uczniów, nerwy, poczucie bycia przegranym - mówi Natalia Ziemba-Jankowska, Facetka od niektórzy nauczyciele patrzą na problem jeszcze inaczej. Twierdzą, że nauka do matur, nie tylko z matematyki, opiera się dziś na trenowaniu rozwiązywania testów. Przeciwniczką takiego podejścia jest Aleksandra Dulas, prezeska Fundacji Nowoczesnej Edukacji SPUNK. - Żeby zdać maturę, młodzi ludzie muszą nauczyć się prawidłowo rozumować, a nie tylko prawidłowo rozwiązywać masę testów. A tego tak naprawdę uczymy teraz maturzystów. Zamiast prowadzenia interesujących dyskusji i wzbudzania twórczego fermentu, co robimy na lekcjach przygotowujących do matury? Testy. Czuję, że gdybym nie musiała się skupiać na testach, to uczniowie więcej by się nauczyli i wypuściłabym w świat mądrzejsze osoby. Dlatego albo powinniśmy całkowicie porzucić matury, albo powinniśmy zrobić w nich rewolucję. Dziś słyszymy od wykładowców, że maturzyści są nieprzygotowani do studiów. No to zróbmy tak, żeby byli - mówiła nam niedawno w wywiadzie Aleksandra Dulas, nauczycielka, terapeutka, szefowa Fundacji Nowoczesnej Edukacji SPUNK.[cyt]COMPONENT {"params":{"text":"Spór o dyskalkulię","id":"spor-o-dyskalkulie"},"component":"subheading"}Dyskalkulia należy do grupy specyficznych trudności w uczeniu się. Uczniowie gubią cyfry lub je mylą, mają problem z zapisywaniem równań i robią najprostsze błędy rachunkowe. Dla nich liczby nie oznaczają konkretnych wartości, a są jedynie nazwą. Według WHO, na dyskalkulię cierpi ok. 5 proc. ludności. W Niemczech czy Wielkiej Brytanii program nauczania matematyki dostosowuje się do możliwości dyskalkulików. W Polsce zdają oni maturę z matematyki. Zdawalność egzaminu wśród tych osób wynosi 50-60 proc. Centralna Komisja Egzaminacyjna uznaje, że istnieje możliwość zastosowania „szczegółowych zasad oceniania”, uwzględniających specyficzne trudności w uczeniu się (opinię o dyskalkulii wydaje poradnia psychologiczno-pedagogiczna), ale jedynie w przypadku zadań otwartych na maturze z matematyki. W tej sprawie w ub. roku zainterweniował ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Postulował, by cały egzamin był oceniany z uwzględnieniem dyskalkulii.„Liczba zadań otwartych na egzaminie maturalnym z matematyki została zmniejszona. To zaś może negatywnie wpłynąć na ostateczne wyniki uzyskiwane na egzaminie przez uczniów i uczennice z dyskalkulią. Należy ponownie poddać analizie obowiązujący system oceniania zadań maturalnych i wprowadzić możliwość sprawdzania całości pracy maturalnej przez egzaminatora z uwzględnieniem wytycznych podobnych do tych, które obecnie dotyczą zasad oceniania zadań otwartych w przypadku arkuszy osób ze stwierdzoną dyskalkulią” - napisał w swojej opinii RPO. Na razie system nie został zmieniony.[/cyt]
czy matura w liceum jest obowiązkowa