Manchester City strzelił w tym sezonie 86 goli w Premier League. Należy do tego dodać 26 trafień w Lidze Mistrzów, 20 bramek w FA Cup i 16 goli w Pucharze Ligi Angielskiej. Wychodzi zatem na to, że we wszystkich oficjalnych rozgrywkach drużyna Guardioli zdobyła 148 bramek, co daje średnią 2,79 gola na spotkanie. Real Madryt dokonał czegoś, co mogłoby wydawać się niemożliwe. Eliminując Manchester City, po raz kolejny zszokowali cały piłkarski świat. Nie można się dziwić wielkiej radości Królewskich po ostatnim gwizdku Daniele Orsato. 57. Statystyki - Manchester City. Historia meczów, statystyki, rekordy sezonu oraz wykresy obrazujące postępy drużyny. Poznaliśmy składy, jakie do gry desygnowali trenerzy Borussii Dortmund i Manchesteru City w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów. Środa to dzień, w którym to poznamy ostatnie rozstrzygnięcia w kwestii półfinalistów tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Pep Guardiola w końcu się doczekał. Manchester City wygrywa Ligę Mistrzów! [WIDEO] Data utworzenia: 10 czerwca 2023, 22:50. Pep Guardiola w końcu się doczekał. Hiszpan wygrał z Manchesterem City – którego jest trenerem od 1 lipca 2016 r. – rozgrywki Ligi Mistrzów. – To moje marzenie – mówił przed finałem z Interem Mediolan. Chelsea pokonała Manchester City 1:0 (1:0) w finale Ligi Mistrzów, który rozegrano w Porto. Zwycięską bramkę dla zespołu z Londynu zdobył Kai Havertz. The Blues sięgnęli po to trofeum po raz drugi w historii. . Manchester City zakończył fazę grupową Champions League na ostatnim miejscu. Przed nim przydarzyło się to tylko dwóm angielskim drużynom: Blackburn (1995/96; w grupie z Legią Warszawa) i Manchesterowi United (2005/06). Nie potrafił przy tym odnieść choćby jednego zwycięstwa, co nie zdarzyło się wcześniej żadnemu przedstawicielowi Premier League. AntyBorussiaPomijając dwa pierwsze sezony LM, kiedy ówczesnym mistrzom Anglii (Leeds i Manchesterowi United) nie udało się awansować do fazy grupowej, Manchester City jest najgorszym mistrzem kraju w historii tych rozgrywek. To wystarczający powód, by nazwać tegoroczną przygodę drużyny z Etihad Stadium z LM zawstydzającą. Menedżer Roberto Mancini jest jednak zupełnie innego zdania. – Wstydzilibyśmy się za siebie, gdyby moi piłkarze w każdym meczu nie dawali z siebie sto procent – stwierdził włoski szkoleniowiec. Włoch sugeruje, że gwiazdy mistrza Anglii zrobiły wszystko, co możliwe, by w tym roku wyjść z grupy. Twierdzi, że rozgrywki europejskie są specyficzne i potrzeba czasu, by zacząć odnosić w nich sukcesy. – Liga Mistrzów jest dziwna. Spójrzcie na Borussię Dortmund. W poprzednim sezonie była ostatnia w grupie, a teraz ją wygrała – mówi trener, choć tak naprawdę podał przykład odwrotny: da się szybciej wyciągnąć wnioski z jednego niepowodzenia i w następnym roku być zagrożeniem dla najlepszych. W przypadku City stało się inaczej – rok temu zespół z Manchesteru zdobył dziesięć punktów i zajął trzecie miejsce dające prawo gry wiosną w Lidze Europy. Dziś żegna się z pucharami przynajmniej na rok. Zarabiają za dużoDlatego brytyjska prasa i eksperci nie pozostawiają suchej nitki na słabej grze zawodników w błękitnych strojach. W ostatnich czterech sezonach na wzmocnienia klub wydał ok. 400 mln funtów, płacąc też olbrzymie pensje zawodnikom. Carlos Tevez i Yaya Toure zarabiają ponad 200 tysięcy funtów tygodniowo, ich koledzy niewiele mniej. Na tym tle w sztani dochodziło w przeszłości do nieporozumień, bo niektórzy swoimi pensjami chcieli zrównać się z najlepszymi. – Gdy za dużo płacisz graczom, musisz liczyć się ze złymi konsekwencjami – mówi Dietmar Hamann, były zawodnik City i triumfator Ligi Mistrzów z Liverpoolem. – Każdemu może się przytrafić słabszy mecz. Ale jeśli City zagrało sześć takich spotkań rok temu i sześć w tym roku, można kwestionować rzeczywistą chęć tych piłkarzy do zwycięstwa. Różnica między grą Borussii i Manchesteru była bardzo duża. A przecież to Anglicy kosztowali o wiele więcej – przypomina były reprezentant Niemiec. Małe zaangażowanie mistrzom Anglii zarzuca także Ruud Gullit. – Podczas ostatniego meczu w Dortmundzie nie widziałem, żeby City tworzyło drużynę. Nie było żadnej sportowej złości czy chęci odniesienia zwycięstwa. Nie rozumiem też, w jakim celu kupili latem niektórych piłkarzy. Na przykład, po co im Maicon? Może ktoś mi to wyjaśni? – krytykuje klub zwycięzca Pucharu Europy z Milanem. Latem na Etihad Stadium rzeczywiście nie trafiły wielkie nazwiska. Dla Jacka Rodwella czy Scotta Sinclaira przeskok do mistrza Anglii okazał się za duży, Matija Nastasić ze względu na wiek (19 lat) ma jeszcze czas, by wskoczyć na wyższy poziom, a Javi Garcia – momentami przydatny – nie jest jeszcze w stanie udźwignąć odpowiedzialności za wynik. Zresztą to nie ich Mancini wini najbardziej za niepowodzenie w Europie. Włoski szkoleniowiec ma pretensje przede wszystkim o skuteczność, choć w tej formacji wzmocnienia wydają się zbędne. Ma Carlosa Teveza, Sergio Agüero, Mario Balotellego i Edina Dżeko. O gole nie powinien się martwić. Przynajmniej teoretycznie. Wolne czwartki mistrzaW Manchesterze znaleziono jeden pozytyw ostatniego miejsca w grupie – wolne czwartki zamiast Ligi Europy. – Bez wątpienia może nam to pomóc w obronieniu mistrzostwa Anglii. Ale mimo to chcieliśmy się do tych rozgrywek zakwalifikować – twierdzi Roberto Mancini. >> Manchester City - wyniki i szczegółowe statystyki Głosy prasy:The GuardianManchester City miał zadomowić się w Lidze Mistrzów. Zakończenie gry z najmniejszą liczbą punktów ze wszystkich angielskich drużyn w historii nie przeszłoby im przez myśl. The SunKatastrofa. Manchester City nie potrafił wywalczyć miejsca nawet w Lidze Europy.– Nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało. Bardzo chciałbym poznać odpowiedź – mówi Joe Hart. Na pomeczowym bankiecie obchodzący urodziny bohater meczu Francis Lee wskoczył na pianino i – według opowieści asystenta trenera Malcolma Alissona – tańczył w samych majtkach. – Tak, byłem na pianinie, gdy grał na nim nasz szef skautów Harry Godwin. Ale nie tańczyłem, tylko śpiewałem i nie byłem osobą, która chodziła bez spodni – wspominał w rozmowie z BBC strzelec gola w tym spotkaniu. Ważniejszy finał FA Cup Radość w obozie MC była ogromna. Wtedy pewnie nikt nie przypuszczał, że przez kolejne pół wieku Manchester City nie zagra w finale europejskich pucharów. Dla nas tamten mecz na zawsze przeszedł do historii, bo rywalem MC był Górnik Zabrze. Dla starszych kibiców obecnego mistrza Anglii to było również niezwykłe wydarzenie. Zanim szejkowie kupili Manchester City, to właśnie okres z przełomu lat 60. i 70. był najlepszy w historii klubu, pozostającego zwykle w cieniu lokalnego rywala. W 1968 roku zdobył pierwsze od 31 lat mistrzostwo, ale nawet wtedy trudno powiedzieć, by w pełni z tego cienia wyszedł, skoro MU wywalczyło Puchar Europy. Rok później MC triumfowało w Pucharze Anglii (po 15 latach przerwy), a dwa miesiące przed triumfem w PZP zdobyło Puchar Ligi. Tyle że w lidze mocno obniżyło loty po wywalczeniu mistrzostwa i kolejne sezony kończyło na trzynastym i dziesiątym miejscu. Puchary jednak rekompensowały te niepowodzenia. W drodze do finału z Górnikiem najtrudniejszy okazał się ćwierćfinał z Academicą Coimbra. Po remisie 0:0, MC triumfowało u siebie 1:0 dopiero po dogrywce. W półfinale z Schalke poniosło jedyną w tej edycji porażkę – 0:1 na wyjeździe. W rewanżu po półgodzinie było 3:0, a skończyło się na 5:1 i MC mógł zmierzyć się z Górnikiem w Wiedniu. Mecz oglądało tylko osiem tysięcy widzów, z czego połowę stanowili fani MC. Byli jedynymi Anglikami, którzy oglądali to spotkanie na żywo, bo telewizja go nie transmitowała. W Anglii działały wtedy tylko trzy kanały, z których dwa, BBC One i ITV, pokazywały finał Pucharu Anglii Chelsea – Leeds, który odbywała się w tym samym czasie, co starcie MC – Górnik. Trudno jednak odmówić logiki tej decyzji, skoro finał FA Cup obejrzało 28,5 miliona widzów, co daje mu piąte miejsce na liście wydarzeń z najwyższą widownią w historii angielskiej telewizji. W Wiedniu padało, więc mecz toczył się w niezbyt sprzyjających warunkach. – O rywalu nie wiedzieliśmy za wiele. Nie oglądaliśmy wcześniej żadnych meczów Górnika. Polacy znajdowali się za żelazną kurtyną, telewizja nie pokazywała ich występów. Nasi trenerzy Joe Mercer i Malcolm Alisson polecieli obejrzeć Górnika w którymś ze spotkań, ale go nie nagrywali. Stworzyli tylko raport. Powiedzieli, że nasi rywale są mocni w obronie – wspominał w rozmowie z „PS” bramkarz Joe Corrigan Przez lata w City MC objęło prowadzenie w 12. minucie, gdy Hubert Kostka odbił strzał Lee wprost pod nogi Neila Younga. Wkrótce Kostka sfaulował Lee w polu karnym, a poszkodowany wykorzystał jedenastkę. Gol Stanisława Oślizły po przerwie niczego nie zmienił, puchar zgarnął MC. – Górnik okazał się mocnym rywalem, przede wszystkim silnym z tyłu. Poza tym miał szybkich zawodników. Dopisało nam szczęście, że szybko strzeliliśmy dwa gole, w tym jednego z karnego. Nie mogę powiedzieć, że to był dla mnie jako bramkarza trudny mecz. Problem stanowiła jednak mokra murawa i to, że z tego powodu piłka poruszała się szybciej – opowiadał Corrigan, jedna z legend klubu, który grał w latach 1967–83. Zresztą każdy z piłkarzy z pierwszej jedenastki spędził w MC co najmniej sześć lat, a aż siedmiu zawodników powyżej dziesięciu. Bohaterem finału był Lee, jedna z największych gwiazd drużyny, a w latach 90. prezes klubu. Największym asem był jednak zmarły w styczniu tego roku Colin Bell, 48-krotny reprezentant Anglii. Zespół prowadził Joe Mercer, który wywalczył z nim wszystkie wspomniane trofea z przełomu lat 60. i 70. Część piłkarzy, już z innym szkoleniowcem, dotrwa jeszcze do 1976 roku i triumfu w Pucharze Ligi. Na kolejne trofeum kibice tego klubu czekali 35 lat, aż do ery szejków. Liga Mistrzów. Manchester City postawił kropkę nad "i" w rewanżu z Paris Saint-Germain i zameldował się w finale Ligi Mistrzów. Zespół Pepa Guardioli był we wtorek wyraźnie lepszy od osłabionego brakiem kontuzjowanego Kyliana Mbappe rywala z Francji. Drugie zwycięstwo w dwumeczu zapewnił Obywatelom Riyad finału Ligi Mistrzów: Manchester City - Paris Saint-Germain 2:0 ( padły bramki?1:0 (11. minuta) - Akcja gospodarzy długim wykopem przez bramkarza. Następnie z lewej strony Oleksandr Zinchenko zagrał Kevina De Bruyne, uderzenie zostało zablokowane przez obrońcę, ale najszybciej do odbitej piłki dobiegł Riyad Mahrez i pokonał Keylora Navasa. 2:0 (63. minuta) - Szybka kontra The Citizens. Kevin de Bruyne pograł z Philem Fodenem, a ten z lewej strony wystawił piłkę na "pustaka" do Riyada Mahreza. Algierczyk z łatwością umieścił ją w siatce. Piłkarze z wygasającymi kontraktami. Zobacz jedenastkę Polak... Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera

manchester city liga mistrzów historia